Strona Główna Metoda Feldenkraisa Metoda Lawresh Kontakt


  21.08, 10:21

Wolfgang Haug - lat 49, Specjalista ds. Jakości Danych (Dział Technologii Informatycznych), przeżył udar mózgu w 1991 roku.


Życie wg mnie to Feldenkrais, oraz wiele innych składowych.

Ewa Ławreszuk: Wolfgang, powiedz nam coś o sobie.

Wolfgang Haug: W przyszłym roku skończę 50 lat. Miałem 32 lata, kiedy w 1991 roku przeżyłem udar mózgu. W tym czasie pracowałem jako konsultant w Andersen Consulting (teraz Accenture) w Niemczech. Byłem zdrowy, uprawiałem sporty, etc. Udar mózgu - to było ogromne wydarzenie, a zarazem punkt zwrotny w moim życiu. W wyniku udaru miałem sparaliżowaną całą lewą połowę ciała. Przez pół roku poddawany byłem rehabilitacji, potem jeszcze wielokrotnie po 1-2 miesiące. Samo dojście do siebie... zajęło mi jakieś 2,5 roku. Chociaż pracowali nade mną fizjoterapeuci oraz terapeuci stóp, terapia nie pomogła. Jednak nie wspominam aż tak źle pobytu w szpitalu. Spotkałem tam wielu przyjaznych pacjentów. Przez ten cały czas poprawiało mi się: dość wolno, ale miałem nadzieję. Szpital opuściłem po 6 tygodniach i zacząłem pierwszą rehabilitację trwającą 5 miesięcy. Wtedy musiałem jeździć na wózku inwalidzkim. Później, po fizjoterapii, była seria kolejnych pobytów w szpitalu, razem trwało to 4 miesiące. Po roku zacząłem pracować na pół etatu, ponieważ nie byłem w stanie skoncentrować się dłużej niż przez 4 godziny dziennie. Problem niestety tkwił w skutkach poudarowych, poza paraliżem całej lewej strony ciała, miałem też zaburzenia poznawcze. W związku z tym, zdesperowany, zacząłem szukać innej metody, aby poprawić swoje poruszanie się, w tym sam chód. Wtedy, przez przypadek, odkryłem Metodę Feldenkraisa i od tamtej pory po dziś dzień, minęło już około 13 lat. Od ponad roku sam zacząłem się uczyć, aby w przyszłości stać się certyfikowanym nauczycielem tej metody. Obecny zawód, który wykonuję to Specjalista ds. Jakości Danych (Dział Technologii Informatycznych) w jednym z niemieckich banków. Dodam jeszcze, że byłem poddany badaniom w wielu klinikach, niestety w żadnej z nich nie wykryto przyczyny udaru. Niektórzy lekarze powiedzieli, że mam minimalne szanse, ponieważ częściej przydarza się to młodym lub dzieciom... A mi przydarzyło się to dość późno, bo w wieku 32 lat.

E. Ł.: Wspomniałeś o paraliżu i zaburzeniach poznawczych. Czy możesz nam opowiedzieć trochę więcej o skutkach poudarowych?

W. H.: Tak, w wyniku udaru mózgu miałem porażenie lewej połowy ciała, w tym porażenie mięśni twarzy, lewych kończyn. Na skutek braku dopływu bodźców nerwowych do mięśni, nie mogłem wykonywać żadnego ruchu. Zaproponowana w szpitalu rehabilitacja miała na celu poprawę zaburzonej ruchomości, ruchu lewej nogi i ręki. Nie mogłem wykonać precyzyjnie ruchów. Dlatego Metoda Feldenkraisa mi pomogła, ponieważ w czasie lekcji, uczyłem się prawidłowych wzorców ruchowych na nowo... jak dziecko. Miałem także zakłócony zmysł dotyku oraz zaburzenie równowagi (co pozostało do dziś - nie jest dla mnie możliwe stanie więcej niż 6 sekund na lewej nodze). Jakieś 4 lata po udarze zacząłem uczęszczać na lekcje Metody Feldenkraisa - Świadomość Poprzez Ruch, oraz byłem na kilku lekcjach Integracji Funkcjonalnej. Bardzo szybko nastąpiła poprawa w moich ruchach, też w chodzie. Obecnie, uważam że pozostało już niewiele do zrobienia, pomimo że nie wróciłem jeszcze do pełnego zdrowia. Na przykład, jak wspomniałem, na poziomie poznawczym nie funkcjonuję już tak dobrze jak przed udarem. Może w skrócie wyjaśnię. Zaburzenie poznawcze (cognitive disorder) oznacza, że kiedy jesteśmy zmęczeni, przykładowo po przepracowaniu się, pogarsza się każda nasza aktywność mózgu (zdolność koncentracji, ostrość widzenia, słyszenia, etc.). Jednym słowem - potrzebujemy przerw - aby działać na wyższym poziomie. To ma związek z przetwarzaniem informacji przez komórki w mózgu, które muszą czasem odpoczywać, aby funkcjonować poprawnie. Myślę, że dlatego właśnie mamy tak dużo przerw w czasie lekcji prowadzonych Metodą Feldenkraisa - Świadomość Poprzez Ruch. Moshé opisuje także zmęczenie w jednej ze swoich książek: "The Potent Self", w rozdziale 'Action, Inhibition, and Fatigue'.

E. Ł.: Opowiedz nam więcej o swoim udarze, oraz z jakiego powodu zacząłeś praktykować Metodę Feldenkraisa.

W. H.: Udar, który miałem nazywa się udarem niedokrwiennym (ischemic stroke). To znaczy, że zatrzymany został dopływ krwi do mózgu, ponieważ naczynia krwionośne zostały zablokowane. Zatrzymanie przepływu krwi spowodowało uszkodzenie mózgu, doszło do śmierci neuronów i powstał obszar martwicy. Niestety komórki przenoszą informację "jak się poruszać" i z tego powodu musiałem na nowo się tego uczyć. Ponieważ komórki mózgu nie regenerują się, dlatego żeby na nowo wytworzyć stereotypy ruchowe, potrzeba cierpliwej, długiej, powolnej rehabilitacji. W ten sposób sąsiednie okolice mózgu mogą częściowo przejąć utracone funkcje. Co do wspomnianej rehabilitacji, ważne było przywrócenie funkcji motorycznych, czyli wspomnę tu o chociażby: przewracaniu się z leżenia do stania, utrzymaniu równowagi podczas chodu, wstawaniu, siadaniu, staniu bez trzymania, chodu w miejscu, samodzielnym zrobieniu kilku kroków, czy np. chodu po schodach. Wszystko to osiągnąłem... i nie tylko to. I to jest mój sukces... Dlatego Metoda Feldenkraisa jest idealna dla ludzi, którzy cierpią z powodu przebytych udarów. To Metoda uczenia się 'uczenia się'. Uważam to za pierwszy, główny powód, praktykowania jej od lat. Większość ludzi po udarze, podobnie jak ja, mniej lub bardziej, ma ten sam problem - paraliż ciała. Wtedy napięcie mięśni jest bardzo wysokie i nie można poruszać się normalnie, czyli tzw. spazmy toniczne (też utrzymujące się przez pewien czas), mimowolne, nadmierne skurcze mięśni, powodujące często uczucie bólu. A ponieważ nastąpiło u mnie porażenie spastyczne, spowodowane uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego, czego objawem było wzmożone napięcie mięśniowe, w konsekwencji wywołało sztywność i utrudniło wykonywanie swobodnych ruchów. Bez systematycznej rehabilitacji prowadzi to do trwałego ułożenia kończyn w sposób zniekształcony. Tego się bardzo bałem. Mięśnie są skrócone, stawy zesztywniałe, i powstają przykurcze zgięciowe nóg, rąk oraz nieprawidłowa postawa stojąca. Wykonywanie małych i bardzo łagodnych, delikatnych ruchów, powoduje redukcję napięcia w mięśniach. Taki efekt jest mile widziany. Sztywność, spastyczność traci władze, słabnie, a w końcu zanika. Dlatego Metoda Feldenkraisa pomaga uporać się z tym problemem, ponieważ ruch wykonujemy bardzo wolno, jest on mały, drobny, dajemy sobie na przyswojenie i poczucie tego tyle czasu, ile potrzebujemy, a w konsekwencji pomaga to obniżyć napięcie mięśni. To uważam za drugi powód praktykowania Metody Feldenkraisa.

E. Ł.: Tak, a czy mógłbyś wspomnieć jak zetknąłeś się z Metodą Feldenkraisa? Jakie były pierwsze wrażenia?

W. H.: Jak powiedziałem na początku, byłem poddany fizjoterapii, ale ponieważ efekty przychodziły bardzo wolno, zacząłem szukać czegoś innego. Spróbowałem wtedy Tai Chi, i to nie pomogło, przynajmniej w tamtym czasie. Przy Tai Chi musimy być zdolni, bez upadku, ustać na jednej nodze. Potem zacząłem szukać dalej w internecie i w gazetach. Na fizjoterapię chodziłem regularnie przez około 4 lata. Czyli oprócz regularnej fizjoterapii, terapii stóp, spróbowałem też Tai Chi... co jeszcze? Ponieważ nie korzystałem z medytacji, ani też z modlitwy, bo nie wierzę w Boga, szukałem innych metod, ale tylko takich, które są skierowane na pracę z ciałem. Wierzyłem, że musi być jakaś metoda na ziemi, która mi pomoże. Nie wierzę w metody izometryczne i nawet nie mogę sobie wyobrazić, że takie ćwiczenia mogłyby tu pomóc. Słyszałem o nich, chociaż nie próbowałem ich stosować. Myślę, że ćwiczenia izometryczne są bardziej użyteczne sportowcom. A co do innych metod, których spróbowałem, niestety nie pomogły, a właściwie okazały się tylko stratą czasu. Aż któregoś dnia pewien certyfikowany nauczyciel Metody Feldenkraisa ogłosił kurs. I tak zacząłem poznawać tę metodę. Pamiętam, że chodziłem tam w sobotnie popołudnia. Na pierwszej lekcji zdenerwowałem się, bo kurs był drogi i mógłbym w tym czasie robić ciekawsze rzeczy, niż leżeć na podłodze 2-3 godziny. Leżąc tak pomyślałem: 'co za nudna metoda... leżenie na podłodze i robienie tak niewielkich ruchów. Jak to może pomóc mi w poprawie poruszania się... nigdy już tu nie wrócę'. Byłem naprawdę rozczarowany i chciałem wyjść wcześniej. Tak było przez pierwsze pół godziny zajęć, potem po 1-2 godzinach wszystko zaczęło się zmieniać... zdałem sobie sprawę, że jest to metoda, która pomoże mi poprawić jakość mojego poruszania się, ponieważ miałem duży problem nawet ze zwyczajnym ułożeniem stóp. W drodze do domu zdałem sobie sprawę, że coś się zmieniło... na lepsze. Zaobserwowałem poprawę, miałem większą łatwość poruszania się. Szedłem łagodniej, bardziej równo, zauważyłem płynniejsze ruchy, bardziej miękkie i bardziej rytmiczne, i było mi łatwiej. Mogłem iść bez większego wysiłku, który wcześniej odczuwałem. To było po prostu wspaniałe... i miało dla mnie ogromne znaczenie. Zdałem sobie sprawę, że to jest właśnie to, czego przez cały czas szukałem. I tak to się zaczęło. Te 2 godziny lekcji pokazały mi, że metoda ta może mi pomóc bardziej niż jakakolwiek inna. To było w końcu to, o co mi chodziło. Odkryłem Feldenkraisa, spróbowałem i trzymam się tego do dziś. Ta metoda mi pomogła, to naprawdę wspaniałe i wielkie! Ja chodzę! Bez trudności.

E. Ł.: Czy pamiętasz jakieś konkretne lekcje Metody Feldenkraisa, które najbardziej Tobie pomogły?

W. H.: Na pewno nie można powiedzieć, że jest jakaś jedna, specjalna lekcja, która rozwiąże dany problem, np. z ramieniem lub nogą. Aby go rozwiązać, może się okazać, że potrzebna jest praca nad kompletnie inną częścią ciała. Nie musi chodzić o wspomniane ramie czy nogę, ale o coś zupełnie innego. Weźmy bardziej konkretny przykład: powinienem poprawić ruch mojej stopy w czasie chodu, więc koś mógłby przypuszczać, że należy teraz pracować nad moją stopą. A to nieprawda, ponieważ chodzi tu o pracę z tą częścią ciała, która jest np. bliżej lub ponad częścią wymagającą poprawy. Dlatego dzięki Metodzie Feldenkraisa zdałem sobie sprawę, że poprawa stopy, to poprawa ruchu i rotacji mojego kręgosłupa. Tam właśnie jest połączenie: rotacja kręgosłupa ma wpływ na stopę. Z tego powodu lekcje są takie specyficzne. Pamiętam np. lekcję grupową dotyczącą rotacji kręgosłupa i torsu. Szkoda, że większość ludzi zapomina, że bardzo ważna w czasie chodu jest właśnie rotacja kręgosłupa. Kiedy myślimy o chodzeniu, myślimy o swoich nogach, może o stopach, ale nie o kręgosłupie czy głowie - co robią w trakcie poruszania się. Lekcje dotyczące rotacji kręgosłupa uświadamiają powiązanie głowy z kręgosłupem. To mi pomogło, chociaż może inna osoba powiedziałaby Ci coś innego... Inny przykład ciekawej lekcji to 'Pelvic Clock': rotacja miednicy, tzw. robienie kółek miednicą. Ruch miednicy człowieka jest bardzo ważny: jej elastyczność oraz gibkość dolnej partii kręgosłupa. W moim problemie pomaga każdy mały ruch. Kiedy chodzimy, każda część naszego kręgosłupa jest zaangażowana w ten ruch. I nie ma znaczenia, z którą częścią szkieletu pracujemy, ze stopami, z głową, ramionami czy barkami: wszystko powinno być usprawnione, aby poruszać się łatwiej, prościej, płynniej... Wiele lat praktykowałem obie techniki: lekcje grupowe Świadomość Poprzez Ruch oraz lekcje indywidualne Integracji Funkcjonalnej, które często się na siebie nakładały. Świadomość wzrosła poprzez ruch...

E. Ł.: A jaka jest zatem różnica między fizjoterapią, a Metodą Feldenkraisa, biorąc pod uwagę ten szczególny przypadek: powrót do zdrowia ze skutków spowodowanych udarem mózgu?

W. H.: Z fizjoterapią miałem kontakt jakieś 4 lata. Fizjoterapia pomogła pewnie w jakimś stopniu. Jednak w moim przypadku największym problemem było wzmożone napięcie mięśni i czasem, kiedy wracałem z ćwiczeń fizjoterapii, co dziwne, napięcie moich mięśni nie było niskie, ale wysokie. Nie chce się źle wypowiadać o fizjoterapii, ponieważ obie te metody mogą pomóc na pewno w różnym stopniu, jednak warto zaznaczyć, że podejście każdej z nich jest naprawdę odmienne. Ta ważna różnica to to, że lekcje Feldenkraisa najbardziej obniżają napięcie mięśni, uważam, jak żadna inna metoda. A to jest największe osiągniecie ludzi po udarze. Rożnica też jest taka, że Metoda Feldenkraisa jest zorientowana na proces uczenia się. Mamy szansę i możliwość nauczyć się czegoś o ruchu. Skupianie się na własnym ciele i ruchu w Metodzie Feldenkraisa jest zupełnie inne, oparte na uczeniu się nowych rzeczy i dodawaniu ich do tego, co już wiemy. Wtedy taki człowiek po udarze może tą wiedzę włączyć w swój chód. Ponieważ ktoś, kto przeżył udar mózgu wie, że każda informacja dotycząca poruszania się zapisana do tej pory w jego mózgu - jest całkowicie usunięta. Mózg jest wtedy jak biała kartka papieru, jak mózg niemowlęcia lub małego dziecka, które niewiele wie o chodzeniu, a w jego mózgu nie ma zbyt wiele informacji na ten temat. Kiedy dzieci zaczynają od raczkowania, tak po udarze, trzeba zacząć naprawdę od początku. Metoda Feldenkraisa dostarcza wielu pomysłów... wariacji ruchowych. Zdobyłem bardzo dużo wiedzy na temat ruchu w człowieku. Metoda Feldenkraisa to bardzo naturalne podejście, aby uczyć się jak dziecko, bawić się ruchem. Więc w tym miejscu dodam, że fizjoterapeuci także wiedzą, że trzeba się uczyć chodzenia od nowa, czyli tak jak dzieci. Mimo to, fizjoterapia nie jest naturalnym podejściem do uczenia się: ćwiczymy tam jak na każdej gimnastyce, musimy powtórzyć coś 10, 20, 30 razy. A z dziećmi jest tak, że kiedy uczą się chodzić i przygotowują się do tego, nie powtarzają ruchu jak automat. W ich ruchu jest bardzo dużo świadomości i dają sobie czas na naukę, na przyswojenie nowego w naturalny sposób. Tak też jest w Metodzie Feldenkraisa.

E. Ł.: Zatem jak myślisz, jak teraz wyglądałby Twój progres w powrocie do zdrowia, gdybyś nie praktykował Metody Feldenkraisa?

W. H.: Myślę, że nie mógłbym się na pewno poruszać tak dobrze jak teraz. Czyli nie mam już problemu z chodzeniem przez 1 godzinę... Wcześniej po prostu nie byłem w stanie. A teraz mogę przejść ok. 3-4 km, i to bez powłóczenia nogami i ogólnego pogorszenia sposobu w jaki chodzę... o tak... Dzięki lekcjom Feldenkraisa nauczyłem się widzieć, czuć to połączenie ruchu ze wszystkimi częściami ciała i z samym szkieletem, czyli jak jego poszczególne części, kości, więzadła biorą udział w danym ruchu. Jeden z certyfikowanych nauczycieli Feldenkraisa, Paul Newton, zaproponował mi, abym bardziej ruszał ramieniem podczas chodu. Teraz też wiem, jak bardzo ważna jest jakość ruchu. Poruszając się wolno, idę bez kontrolowania tego, jak to robię. Potem zaczynam iść szybciej, naturalnie, to samo przychodzi. Tak samo w trakcie lekcji Metody Feldenkraisa. Rozpoczynamy od małych, powolnych ruchów i kiedy wiemy już, jak ruch przebiega, wtedy możemy TEN ruch wykonać szybko - tak szybko, jak my chcemy. Teraz kiedy chodzę, poruszam się ze świadomością, czyli świadomie poruszam miednicą, kręgosłupem, ramionami, głową - jednym słowem poruszam całym ciałem. Kiedy po udarze robimy wszystko, aby powrócić do zdrowia, zwiększenie świadomości poruszania się jest bardzo ważna. Jak sam Moshé Feldenkrais powiedział: "Jeśli wiesz co robisz, możesz robić to, co chcesz", czyli jeżeli wiemy, czemu źle chodzimy, możemy to poprawić. A jeśli nie znamy przeszkody, która powstrzymuje nas przed chodzeniem lepiej, wtedy nie możemy zrobić żadnego postępu. Jeżeli wiemy, że powinniśmy bardziej zaangażować kręgosłup w czasie poruszania się (bo o to tu chodzi), wtedy będziemy w stanie to zrobić. Problemem nie jest to, że nie możemy czegoś zrobić, lecz to, że możemy po prostu nie być świadomi, że zrobić to właśnie możemy.

E. Ł.: A jakie są Twoje inne zainteresowania? Jak to obecnie wygląda?

W. H.: Uczę się dwóch języków obcych. Interesuję się ich nauką, zastanawiam się, jak można powiązać Metodę Feldenkraisa z uczeniem się języka obcego, jego wymowy, etc. Dzieci uczą się języków obcych bardzo szybko, one się w ogóle szybko uczą... Metoda Feldenkraisa to naturalne podejście do uczenia się czegokolwiek, więc zastanawiam się... może można jej użyć... Co do uprawiania jakiegoś sportu, to przed udarem, grałem dużo w tenisa stołowego i w tym okresie zostałem trenerem młodzików w moim klubie tenisa stołowego. Jeździłem na treningi, aby zostać zawodowym trenerem tenisa stołowego. Byłem 2 razy na takim kursie po 2 tygodnie. W czasie tego treningu spotykałem wielu odnoszących sukcesy graczy, jednym był nawet mistry Europy z Jugosławii, który uczył przyszłych trenerów. Niestety, od czasu udaru już więcej nie gram w tenisa stołowego. Wcześniej byłem w stanie, ale po udarze niestety nie..., i zrezygnowałem. To nie mogłoby już więcej sprawić mi przyjemności... Tak jak wcześniej jeździłem na nartach, ale teraz.. spróbowałem i niestety nie wyszło... to nie miało sensu... Ale mam rower i wcześniej od trochę jeździłem. Po udarze spróbowałem, jednak okazało się, że teraz to nie jest najlepszy pomysł. Kiedy jeździmy rowerem, nie używamy za bardzo kręgosłupa, ale nóg i stóp. Więc bardzo często kiedy znów jeździłem, czułem sztywność w całym ciele. Kiedy zsiadałem z roweru, nie mogłem chodzić, bo byłem cały sztywny. Dlatego to nie jest w ogóle dobry pomysł, abym jeździł rowerem. Pomimo to czasem jeżdżę...

E. Ł.: Nie poddajesz się łatwo... A jak myślisz, czy ludzie po udarze, którzy nie zetknęli się z Metodą Feldenkraisa, doszli tak daleko jak Ty?

W. H.: Nie wykluczam tego. Wspomnę tu o pewnym człowieku, który mieszka w mojej okolicy. Miał podobny problem jak ja, ale nie miał możliwości zetknąć się z Metodą Feldenkraisa. Widuję go często spacerującego ze swoją żoną, ma ten typowy chód po przebytym paraliżu, jest bardzo wyprostowany, porusza tylko jedną nogą, reszta jest usztywniona: miednica, kręgosłup, ramiona... To smutny widok... Co do innych przykładów, niestety nie mam kontaktu z kimkolwiek z okresu, kiedy chodziłem na fizjoterapię, więc nie mogę powiedzieć jaki progres zrobił ktoś, kto nie skorzystał z tej metody. Natomiast raz będąc na warsztatach Feldenkraisa, spotkałem fizjoterapeutów z różnych specjalistycznych klinik. Rozmawiałem z jedną z fizjoterapeutek i powiedziała mi, że jest zaskoczona, że mój chód jest tak dobry. Dodała też, że ludzie czasem odnoszą sukces po udarze, jednak kiedy przestają chodzić na fizjoterapię - od razu się im pogarsza. Ja przestałem... i zacząłem coś innego... Sam osobiście nie znam innych osób po urazie praktykujących tą metodę, chociaż z pewnością jest ich sporo. I mam nadzieję, że odniosły one taki lub większy sukces w powrocie do zdrowia.

E. Ł.: Co myśli Twoja rodzina, najbliżsi, przyjaciele o zmianach, które zaszły w Tobie w ciągu tych 13 lat kontaktu z Metodą Feldenkraisa?

W. H.: Każdy kto mnie zna, kto mnie teraz spotyka, mówi że to ogromna poprawa. Ci, którzy znali mnie przed udarem mówią, że jest mniej więcej jak przed chorobą. To zadziwiające... Metoda Feldenkraisa pomogła mi, chociaż ktoś inny mógłby powiedzieć, że mu pomogło coś innego, nie wiem...

E. Ł.: Wspomniałeś także, że ponad rok temu rozpocząłeś profesjonalny trening Metody Feldenkraisa. Co było powodem takiej decyzji?

W. H.: Na zajęcia wspomnianego nauczyciela uczęszczałem około 5-6 lat, w tym na lekcje grupowe i warsztaty, podróżowałem też po całym kraju tam, gdzie organizował warsztaty i obozy letnie. I nadal widziałem u siebie postęp, i byłem naprawdę szczęśliwy. Zastanawiałem się, o co chodzi tak naprawdę w tej metodzie. Chciałem bardziej zrozumieć, co się takiego kryje za nią, dlaczego ona naprawdę działa. Kupowałem różne książki tematyczne, ale wiedziałem, że potrzebuję specjalistycznego treningu, aby odpowiedzieć na nurtujące mnie pytanie. Od ponad roku, kiedy zacząłem profesjonalny trening, mój sposób chodu jest lepszy, niż przedtem. Widzę, że zdrowieję w szybszym tempie. Czuję, że jakość mojego chodu osiągnęła już wystarczający poziom, mogę powiedzieć: wysoki poziom. Natomiast nie zacząłem tego treningu, aby zdobyć nowy zawód. Mam także wątpliwości, czy mogę być dobrym nauczycielem tej metody. Jeśli chodzi o lekcje Świadomość Poprzez Ruch, czuję się pewnie, ale co do Integracji Funkcjonalnej, może mało się jeszcze na tym znam. Chociaż niektórzy twierdzą, że w pracy indywidualnej z moim dotykiem, bywa 'ciężko'. Pomimo to, czasem myślę, że chciałbym pracować z ludźmi posługując się tą metoda. Będąc profesjonalnym praktykiem stanę się bardziej zaangażowany w tą metodę. Metoda Feldenkraisa nie dotyczy tylko ruchu, w rozumieniu ruchu fizycznego. Jej podejście może mieć zastosowanie w każdym aspekcie naszego życia. Chciałbym tu wspomnieć coś o samym Moshé Feldenkraisie, twórcy tej metody, osobowości ciekawej i wyjątkowej. Zaznaczę, że Moshé nie jest moim guru. Metoda Moshé Feldenkraisa jest dla mnie unikatowa. Co nie znaczy, że chciałbym leżeć cały dzień na ziemi i przerabiać jego lekcje. Życie według mnie, to Feldenkrais oraz wiele innych składowych. Metoda Feldenkraisa pomaga żyć prościej, łatwiej, widzieć więcej rozwiązań niż jedno, nie poddawać się, cieszyć się życiem, uczyć się i bawić się. Mieć pozytywne nastawienie do siebie i samego życia. Jeśli chodzi o przyszłość, widzę ją bardzo pozytywnie. Jak powiedział Moshé Feldenkrais: "Niemożliwe staje się możliwie, możliwe łatwe, łatwe przyjemne". To odnosi się nie tylko do ruchu, ale po prostu do całego życia.

E. Ł.: A co w takim razie powiedziałbyś ludziom, aby zachęcić ich do poznania tej metody? Szczególnie tym, którzy po udarze chcą wrócić do zdrowia.

W. H.: Powiedziałbym: byłem w podobnej sytuacji co wy, miałem bardzo duży problem z chodem, a teraz, po pracy z Metodą Feldenkraisa bardzo mi się poprawiło. I od tego czasu jest coraz lepiej i lepiej. Sam osobiście chciałbym zachęcić każdego, żeby przynajmniej spróbować lekcji Metody Feldenkraisa, żeby przekonać się samemu, że to robi różnicę... Jeśli nie ma takiej możliwości, żeby iść na zorganizowane lekcje grupowe, można nawet samemu w domu przerabiać takie lekcje, wystarczy podłoga, materac czy koc. Na koniec chciałbym dodać, że uczęszczając na zajęcia, warsztaty, obozy letnie Metody Feldenkraisa, można spotkać naprawdę interesujących i miłych ludzi, dla mnie to była i nadal jest prawdziwa przygoda. To chyba wszystko.

E. Ł.:Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

W. H.: Dziękuję również.


Copyright © 2007-2017 Ewa Lawresh, wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie jakichkolwiek treści bez zezwolenia zabronione.

Nazwy Feldenkrais®, Feldenkrais Method®, Functional Integration® i Awareness Through Movement® są zarejestrowanymi markami usług FELDENKRAIS GUILD® of North America.